Strona głównaO nasSpektakleNapisali o nas ArtyściGaleriaBIPBILETYKontakt
Recenzje
 

Recenzje  MTM „Operetka”

   

Wielki repertuar, wielkie gwiazdy
 
Wielki repertuar, wielkie gwiazdy i głosy oraz wiele muzycznych niespodzianek – tak zapowiada się II Koncert Noworoczny Mazowieckiego Teatru Muzycznego Operetka w Teatrze Polskim. Oprócz związanych z nim na codzień artystów usłyszymy sławy polskiej sceny teatralnej: Grażynę Szapołowską, Jana Nowickiego, Bohdana Łazukę i Jana Machulskiego. Jednak nie tylko. Kolędy klasyczne pieśni neapolitańskie i utwory muzyki popularnej zaprezentują publiczności także trzej tenorzy: Dariusz Stachura, Piotr Friebe i Arnold Rutkowski oraz wokalistka jazzowa Dorota Miśkiewicz
 
 
„Koncert Noworoczny”, MOD, „Trybuna” 29.XII.2006
 
 
 
Koncert w wykonaniu gwiazd
 
Mazowiecki Teatr Muzyczny Operetka zaprasza w poniedziałek, 1.01, do Teatru Polskiego na II Koncert Noworoczny w wykonaniu współpracujących z operetką gwiazd. Na scenie pojawią się: Grażyna Szapołowska (utwory z repertuaru Marleny Dietrich), Jan Nowicki („Kolęda dla Piotra” Zbigniewa Preisnera i hit Hanny Banaszak „Nie raz, nie dwa, nie trzy”), Bohdan Łazuka (słynne „Przeklnę cię” i „Czy te oczy mogą kłamać?”) oraz Jan Machulski, Dorota Miśkiewicz i Czesław Majewski. Popularne arie operetkowe i pieśni wykonają trzej tenorzy: Dariusz Stachura, Piotr Friebe i Arnold Rutkowski. Artystom towarzyszyć będzie orkiestra MTM Operetka pod kierownictwem Sławomira Chrzanowskiego.
 
 
„Rozśpiewane pożegnanie roku”, LR AW, „Super Express” 29.XII.2006

Pomysłem i talentem
 
Nawet skromnymi środkami można zrobić dobry spektakl muzyczny. Udowodniła to Mazowiecka Operetka. „Wesoła wdówka” Franciszka Lehara, najnowsza produkcja teatru nie posiadającego własnej sceny, przewyższa poprzednie pod wieloma względami.
Reżyserowi udało się zachować równowagę między nowatorskimi pomysłami a dobrze pojęta tradycją operetki. Gdzie trzeba, mamy walca, balet, girlsy od Maxime’a, ale dialogi ubarwiają świeże i zaskakujące rozwiązania zrealizowane w dodatku z niezwykłą prostotą.
Postaci są żywe, choć nie wychodzą z operetkowego kanonu: zazdrosny mąż dureń, sprytna żona, bawidamek. Nie byłyby one tak pełnokrwiste bez bardzo dobrych wykonawców. Krzysztof Tyniec jako baron Mirko Zeta bryluje na scenie, wszędzie jest go pełno, gest ma śmiały, mowę przesadnie namaszczoną – jest rewelacyjny! Gdyby jeszcze w kilku momentach pozwolił sobie na śpiewanie swoim naturalnym głosem, miast na siłę go forsować, byłoby doskonale. W roli służącego Niegusa występuje Bohdan Łazuka. Już dawno nikt z takim szelmowskim wdziękiem nie snuł komentarzy na temat paryskich gryzetek.
W roli sekretarza ambasady świetnie sprawdził się baryton Artur Ruciński, co jest tym większą zasługą, że zwykle tę partię śpiewają tenorzy. Dobrze też wypadł Dariusz Stachura jako Camille. Urszula Piwnicka (Hanna) i Barbara Gutaj (Walentyna) lepiej grały niż śpiewały, powinny też ostro popracować nad dykcją.
Mazowiecka Operetka nie jest instytucją bogatą, nie mogła więc sobie pozwolić na rozmach w kostiumach i dekoracjach, ale jedno i drugie zrobione jest ze smakiem. Nie można mieć też zastrzeżeń do choreografii w wykonaniu kilkuosobowego baletu. Sławomir Chrzanowski poprowadził spektakl bardzo uważnie, ale lekka ręką, szkoda tylko, że nagłośnienie w gościnnym Teatrze Polskim mogło co wrażliwszych słuchaczy przyprawić o ból głowy. Następny spektakl 18 grudnia.
 
 
„Walc, girlsy i mąż dureń”, Katarzyna Gardzina, „Życie Warszawy” 13.XII.2006 
 
 
 
Kiepura chciałby być Brodzińską
 
Dużym wydarzeniem był koncert pamięci Jana Kiepury i śpiewała Grażyna Brodzińska. Jak śpiewa Brodzińska, to ludzie klaszczą na stojąco i nie chcą wyjść, i tak było w Studiu Koncertowym Polskiego Radia. Powiemy więcej, gdyby Kiepura był kobietą, to na pewno chciałby być Brodzińską. To był w ogóle niezwykły koncert. Prowadzili Jan Nowicki i Wiesław Ochman. Nowicki nie musi śpiewać, by ludzie go słuchali, a powiedział przy okazji „Polak, Węgier dwa bratanki” i przedstawił swoja żonę Martę Meszaros, z którą – ku zdumieniu pozostałych kobiet – jest już od 35 lat. (…)
W wielkiej formie jest też Wiesław Ochman, człowiek najlepszych adresów. Nie ma takiej opery na świecie, w której by nie śpiewał, z Metropolita Opera w Nowym Jorku na czele. Przez kilka godzin ludzie słuchali roześmiani, jak by w ogóle nie istniał poseł Gosiewski.
 
„Gotowanie kartofli”, Jerzy Iwaszkiewicz, „Viva” 30 XI 2006
 
 

Wyszło śpiewająco

 
Przypomnieli go śpiewająco – tak można podsumować niezwykłe wydarzenie muzyczne, które wybranej publiczności zaprezentowano w Studiu Koncertowym im. W. Lutosławskiego. Wieczór był poświęcony pamięci i dokonaniom wspaniałego polskiego tenora okresu międzywojennego, Jana Kiepury. Jego popularność można dziś porównywać tylko ze sławą największych gwiazd popu, z tym, że Kiepura podbił cały świat.
Koncert zorganizował Mazowiecki Teatr Muzyczny Operetka, a wzięli w nim udział najwięksi tenorzy oraz ich wspaniała koleżanka, Grażyna Brodzińska. Wieczór wypełniły pieśni, arie i muzyka filmowa, które przyniosły Kiepurze sławę. Gospodarzem tej muzycznej uczty był Jan Nowicki, który ciepło i z humorem przypomniał widzom życie oraz kolejne sukcesy artysty.
 
„Kiepura przypomniany”, AK, „Tele Tydzień” 13.XI.2006
 
 
Koncert w hołdzie Kiepurze
 
Nie ukrywał, że śpiewał dla pieniędzy i lubił przyjemności jakie dają. (…) Kiepura odkrył też prędko jak dobrym sposobem na zarabianie pieniędzy jest film muzyczny. Filmy z Kiepurą kręcono od razu w trzech wersjach językowych, często każdą z inną partnerką. Dbał o swój image. Kiedy zaczął łysieć, nie pokazywał się inaczej niż w kapeluszu, tak też pozował do fotografii. Ale najbardziej ujmowała jego spontaniczność. Nie odmawiał występu uwielbiającemu go tłumowi, śpiewał z balkonu hotelu, ze schodków samolotu a nawet z dachu samochodu.
Te i inne anegdoty ubarwią niedzielny wieczór „Polscy tenorzy pamięci Jana Kiepury”. Koncert przygotował Mazowiecki Teatr Muzyczny Operetka, a wystąpią: Wiesław Ochman, Grażyna Brodzińska, Jan Nowicki i młodzi polscy wokaliści.
 
 
 
„Wesoły chłopak z Sosnowca”, KKG, „Życie Warszawy” 4-5.XI.2006
 
   
 
Poruszenie w Płońsku
 
W stolicy naszego powiatu podobne wydarzenia nie zdarzają się często (…) w sali płońskiego kina wystawiono słynny spektakl „Księżniczka czardasza”. Płońscy widzowie w spektaklu (…) wykonanym przez Mazowiecki Teatr Muzyczny Operetka mogli podziwiać słynnych aktorów.
 
„Gwiazdy w Płońsku”, red., „Płońszczak” 25.X.2006

I Piknik Operetkowy

Na Zamku Książąt Mazowieckich w Ciechanowie odbył się I Piknik Operetkowy w wykonaniu Mazowieckiego Teatru Muzycznego „Operetka”. Imprezie patronował Marszałek Województwa Mazowieckiego, Adam Struzik.

W pięknej scenerii zabytkowego, średniowiecznego „Zamku bez dachu” (jak humorystycznie określił go prowadzący koncert znany pianista, Waldemar Malicki), dzięki doskonałej akustyce i letniej pogodzie, utwory muzyczne, m. In. Griega, Moniuszki, Rossiniego, Offenbacha, zabrzmiały znakomicie. Obecny na koncercie Marszałek Adam Struzik stwierdził, że jest to dla niego miejsce kultowe, dlatego samorząd województwa zdecydował się zainwestować w rewitalizację zamku. – Po jego odbudowie będą tu koncertować i prezentować swoje dzieła najsławniejsi śpiewacy, muzycy, aktorzy i artyści plastycy. Powstanie centrum emanujące kulturą na cały region – zapowiedział marszałek.

16 czerwca na ciechanowskim zamku wystąpili wielcy śpiewacy: Grażyna Brodzińska (zdaniem Malickiego „nie tylko piękna, zdolna, ale i inteligentna’) i Piotr Nowacki („wielki bas”). Również dawno nie widziany nad Łodynią Bohdan Łazuka, obok Malickiego współautor spektaklu, przypomniał swoje znane przeboje: „To było tak” i „Bogdan trzymaj się”. Orkiestrą dyrygował Sławomir Chrzanowski. Na koncercie był również dyrektor Włodzimierz Izban, z którego inicjatywy powstał Mazowiecki Teatr Muzyczny „Operetka”.

- Piknikiem na ciechanowskim zamku kończymy nasz pierwszy sezon – powiedział Waldemar Malicki, zapowiadając kolejne koncerty w następnych latach. Licznie zgromadzona publiczność pożegnała artystów owacjami na stojąco.

„Operetka na zamku w Ciechanowie”, Teresa Kaczorowska, „Kronika Mazowiecka”, sierpień 2006

 

  Owacje w Węgrowie

 W godzinach wieczornych odbył się w WOK spektakl „Księżniczka czardasza” mistrza wiedeńskiej operetki Emmericha Kalmana w reżyserii Marty Meszaros. Wystąpili artyści Mazowieckiego Teatru Muzycznego „Operetka” oraz znani aktorzy: Grażyna Szapołowska, Jan Nowicki i Bohdan Łazuka. Sala Węgrowskiego Ośrodka Kultury pękała w szwach. Były kwiaty i owacje na stojąco. (…) W takich chwilach chciałoby się zanucić „usta milczą, dusza śpiewa…”. Mieszkańcy Węgrowa za naszym pośrednictwem serdecznie dziękują wszystkim osobom, dzięki którym operetkę „Księżniczka czardasza” mogliśmy oglądać w naszym mieście.

 

„Księżniczka czardasza w Węgrowie”, H. Kietlińska, „Wieści Węgrowskie” nr 5, maj 2006

 Nowicki z elegancką laseczką

W sześćdziesiątym szóstym roku życia [Jan Nowicki] postanowił zagrać w operetce. Nie tej z Gombrowicza, tylko tej z Kalmana. Szczerze mówiąc, to Marta [Meszaros] go namówiła, bo przecież „trochę mówisz po węgiersku”. Marta tę „Księżniczkę czardasza” reżyserowała, a on się Marty słucha (czasami). Samokrytycznie przyznaje, że „śpiewa jak stary astmatyk”, co okazało się być prawdą tylko w połowie, bo jak zaintonował przedwojenny przebój o jednej takiej, co chce odejść, to po prostu cudnie się zrobiło. Rolę Kalmana (bo nie czardasza przecież) traktuje z półdystansem, śmiejąc się, że jakoś „na chleb zarabiać musi”. I cieszy, że może występować z elegancką laseczką! Tak, tak – pan Jan laski zbiera, ma ich piękną kolekcję i uważa, że „laska to jest kształt doskonały; piękny i użyteczny jednocześnie”.

 

„Wielki artysta i równy chłop”, Henryka Wach-Malicka, „Dziennik Zachodni”, 27.III.2006

 

 Salwy śmiechu

 

- Chcę pokazać prawdziwą „Księżniczkę Czardasza” z węgierskim ogniem. Tam operetki tworzą najlepsi. W Polsce pokutuje przekonanie, że Operetka to mało udana córka opery, dlatego często bywa bagatelizowana – mówi Marta Meszaros, reżyserka przedstawienia. W Teatrze Polskim odbyła się wczoraj jego wielka premiera. Oprócz zawodowych śpiewaków w obsadzie znaleźli się aktorzy. I to jacy! Leszek Teleszyński, Marek Barbasiewicz, Bohdan Łazuka, Jan Nowicki i – przede wszystkim – Grażyna Szapołowska, która gra (i śpiewa) rolę dwulicowej księżnej. Śpiewa też Bohdan Łazuka – kiedyś gwiazdor pierwszej wielkości, dziś już troszkę zapomniany. Daje popis kunsztu komediowego w roli braci bliźniaków – kelnera i kamerdynera. Każde pojawienie się 75-letniego aktora na scenie to salwy śmiechu.

 

„Gwiazdy w operetce”, Olga Sobolewska, „Echo Miasta”, 28.II.2006

  

Bilety wykupione natychmiast

 [„Zemstę Nietoperza” grano] przede wszystkim humorem, zazwyczaj dość nowoczesnym i wynikającym z zabawy forma tej nieco archaicznej komedii przebieranek. Przykłady? Grany przez Jana Machulskiego strażnik Frosch, pytający retorycznie więźnia-śpiewaka: „Co jest, do ciężkiej Kiepury?”. Albo jego przełożony Frank (Piotr Nowacki), który docenia intryganckie talenty doktora Falkego (Artur Ruciński) dwuwierszem: „Bez najmniejszej więc kolizji wkręcę cię do telewizji”. Siedlecka publiczność szybko zaakceptowała ten nacisk na komediowość. I to nie tylko w partiach „gadanych”, bo bardzo chętnie nagrodziła owacjami arie Orlovskiego, które Jan Jakub Monowid wykonał… falsetem. Brawa za klasyczne popisy operowe (choćby słynne „taki pan, jak pan” w interpretacji Jeanette Bożałek) były już mniej entuzjastyczne.

Co nie znaczy, ze warszawski spektakl w Siedlcach się nie podobał. Wręcz odwrotnie – stał się gwarantem tego, ze na kolejne przedstawienie „Operetki” bilety także zostaną wykupione niemal natychmiast.

 

„Koncertowo”, Bartosz Szumowski, „Podlaskie Echo Katolickie”, 26.II.2006

 

Szapołowska w duecie z Łazuką

 

- Mam coraz większa tremę i pietra – przyznaje Grażyna Szapołowskaokazuje się, że bycie aktorką przy tym to nic! (…)

- Nie będę się popisywał wokalnie, ani tanecznie, mam instynkt samozachowawczy – śmieje się aktor [Jan Nowicki]. – Będę się pojawiał na scenie od czasu do czasu, jak dobry duch przedstawienia. (…)

- Mam przede wszystkim grać – wyjaśnia gwiazda [Szapołowska] – a śpiewam lub raczej staram się wyśpiewać tylko jedną pieśń. Będzie to utwór nie byle jaki, bo duet z Bohdanem Łazuką.

Skromność co do umiejętności wokalnych jest w przypadku Grażyny Szapołowskiej spora przesadą. Gwiazda ma piękny głos. Udowadnia to nie tylko na próbach, ale także na walentynkowej płycie „Ona i on 2”.

 

„Grażyna Szapołowska ma tremę przed śpiewaniem w operetce”, OL, „Nowy Dzień” 14.II.2006

 

 

Ze wszech miar godne rekomendacji

 

Nowe przedsięwzięcie Mazowieckiego Teatru Muzycznego Operetka [„Księżniczka czardasza”] zapowiada się jako wydarzenie typu All Stars i dlatego ze wszech miar godne jest rekomendacji. Jednego z największych przebojów minionego stulecia – pochodzącej właśnie z Czardaszki pieśni Artystki, artystki, artystki z varietes nie biorą miłości zbyt tragicznie…. rekomendować nikomu nie trzeba.

 

„Księżniczka Szapołowska”, JM, „Wprost”, 19.II.2006

 

 Spełniony sen Kalmana i Sempolińskiego

 

Meszaros debiutując w roli reżysera operetki, wraca do młodości, kiedy odkryła muzyczna lekkość tego gatunku. Ufa, że uda się jej tchnąć w przedstawienie trochę węgierskiego temperamentu. (…) Operetkową propozycję Meszaros przyjęła od razu, choć Jan Nowicki zgryźliwie komentował, że to absurdalny pomysł. Ostatecznie i on wziął udział w przedsięwzięciu. I sam wymyślił rolę. W jednym z ostatnich listów Kalman pisał, że chciałby pojawić się na scenie. Nowicki wcielił się w niego. (…)

Bohdan Łazuka mówi, że spełnił wolę swego profesora Ludwika Sempolińskiego. Namawiał go on do spróbowania sił w operetce lub wodewilu.

Grażyna Szapołowska, która parę lat temu w muzycznym spektaklu Meszaros śpiewała piosenki Marleny Dietrich, nie ukrywa tremy. - Jestem pełna podziwu, gdy widzę, jak tańczą i śpiewają zawodowi operetkowi artyści. Ja postaram się być chociaż zabawna – obiecuje.

Ciężar wokalny i taneczny spektaklu spoczywa na cenionych wykonawcach. W roli Edwina wystąpią Paweł Skałuba i Robert Cieśla. Dorota Laskowicka i Mira Tukalska zagrają Sylwię, Leszek Świdziński i Sylwester Kostecki – Boniewo.

 

„Rozśpiewana węgierska miłość”, Jonata Gajda-Zadworna, „Zycie Warszawy”, 14.II.2006

 
 
 
 
Recenzja Lucjana Kydryńskiego z września 2005r.

 

Nowa Zemsta w Warszawie

W czasie gdy niemal wszystkie teatry muzyczne usiłują nadążyć za modą i zwracają się przede wszystkim w stronę musicalu, W Warszawie powstał nieoczekiwanie teatr poświęcony wyłącznie operetce klasycznej, Trzeba go chronić, dmuchać, żeby się nie zaziębił, bo taki teatr jest szalenie potrzebny klasyczna Operetka zamiera mimo, że nadal ma tysiące swoich entuzjastów, którzy marzą żeby jej słuchać i oglądać, a nie mają gdzie. No, więc teraz już mają, co prawda tylko mieszkańcy województwa mazowieckiego, bo Operetka sponsorowana jest przez sejmik wojewódzki i ma w związku z tym pewne zobowiązanie.

Ale premiera nowego teatru odbyła się oczywiście w Warszawie, w wypełnionej do ostatniego miejsca Sali Kongresowej i nagrodzona burzliwą stojącą owacją. Zasłużoną ! To była Operetka jaką można obejrzeć bodaj jeszcze w Wiedniu, u nas na pewno nie : znakomicie zagrana i zaśpiewana, doskonała w mówionych dialogach i w zgrabnej, klasycznej scenografii.

Dyrektor Operetki Włodzimierz Izban nie ma jeszcze w Warszawie stałej sali widowiskowej i nie ma stałego zespołu solistów. Tego pierwszego szkoda, to drugie wychodzi chyba teatrowi na dobre, bo dzięki temu do każdego spektaklu może dobierać najwłaściwszą obsadę. Pierwszą premierą Zemsta Nietoperza Johanna Straussa dyrygował Jerzy Maksymiuk, grała Polska Orkiestra Radiowa, śpiewał Chór Filharmonii Narodowej.
Reżyserował Andrzej Strzelecki, który zadbał o to, aby klasyczna forma nie stała się martwa dzięki pewnym, drobnym retuszom współczesności. Pewne zastrzeżenia miałbym tylko do niepotrzebnym rozbieranek Alfreda, ale nie wiem czy winić za to jego, czy fantazję kostiumologa.

Brawurowo natomiast wypadła obsada skompletowana z wybitnych artystów Opery Narodowej, Warszawskiej Opery Kameralnej i teatrów operowych spoza Warszawy. Przede wszystkim, wspaniała wokalnie okazała się Iwona Hossa, gwiazda Opery Narodowej, tutaj pełna uroku, stylowa Rosalinda. Adelę znakomicie śpiewała Marta Boberska, Eisensteinem był Paweł Skałuba. Szkoda natomiast, że na premierze nie wystąpił Adam Zdunikowski znakomity tenor Opery Narodowej / Alfreda zaśpiewał Dariusz Stachura /, natomiast nagrał tę partię na płytę jaka ukazała się w dniu premiery i na której wystąpili łącznie z nim wszyscy premierowi wykonawcy.

To wielki sukces Włodzimierza Izbana i zupełna nowość na polskim rynku fonograficznym: w dniu premiery wyszła i to po raz pierwszy w języku polskim całość Zemsty jedynie bez dialogów. Szkoda tylko, że nie podano nazwisk tłumaczy, bo nie wszystkie arie czy duety wyszły jak mi się zdaje spod pióra Tuwima.

Spektakl ma znakomite tempo, co nie dziwi, jeśli się zważy, że dyryguje Jerzy Maksymiuk, najbardziej energiczny z naszych dyrygentów, który bodaj po raz pierwszy dał się namówić na przygotowanie operetki.

No cóż, wypada cieszyć się, że mamy nareszcie klasyczną operetkę, odpowiednio podaną, tak jak na to ta mała opera istotnie zasługuje, a co niestety rzadko można spotkać, a i to nigdy w tak znakomitej obsadzie. Oby druga premiera Operetki utrzymała tak wspaniałą formę i nie popsuła tego wrażenia. Dyrektor Izban musi znów pokazać swą kompetencję i klasę........
Lucjan Kydryński
 
 
 


powrót